Już ponad rok (rok i trzy dni) jestem księdzem. Poniżej małe wspomnienie z prymicyjnego czasu...
Mama nie widziała filmu... Odebrałem go we wtorek w czasie, gdy była w szpitalu... Kilka tygodni wcześniej pytała się o film. Kiedy mówiłem, że niebawem odbieram, powiedziała, że już go nie obejrzy. Faktycznie nie obejrzała.
Jeśli więc wasi bliscy mówią, że nie doczekają się czegoś od was, bo się z czymś ociągacie, to weźcie się do roboty. Dotyczy wszystkiego (jak mówią, że się nie doczekają wnuków, to też się weźcie do roboty) :P
Mój ostatni wpis widnieje pod datą 18 marca. Zamieściłem go kilkanaście godzin po śmierci mojej Mamy. Straciłem Mamę... Umarła... Odeszła do Pana... Każda śmierć jest zbyt wczesna. Po ludzku wciąż jest to dla mnie trudny czas, ciężki czas. Czas próby wiary. Od tamtej niedzieli, 17 marca, słowa piosenki Violetty Villas nabrały dla mnie nowego znaczenia... Trudno cokolwiek napisać, przeżyliśmy trudne i smutne chwile, ale jestem pełen nadziei, że Mamie jest teraz lepiej niż kiedykolwiek...
W marcu, dokładnie dwunastego, prowadziłem wielkopostny dzień skupienia dla uczniów jednej z gorzowskich szkół i podczas konferencji dla gimnazjalistów mówiłem o całej sytuacji, że bardzo chciałbym usłyszeć teraz głos Mamy, szczególnie teraz, gdy jest w śpiączce podłączona pod aparaturą... Nie usłyszałem więcej głosu Mamy, nie byłem przy Niej, gdy Pan zabierał Ją do siebie... Każde wspomnienie ciśnie jeszcze łzę na oko. Czy długo tak jeszcze? Nie wiem...
Tegoroczny Dzień Matki, jest zupełnie inny, niż pozostałe. Zresztą zeszłoroczny też był inny, bo był to dzień moich święceń kapłańskich. Tak więc w pierwszym roku kapłaństwa zmarła Mama. Nie zobaczy moich pierwszych przenosin na inną parafię, nie zobaczy w przyszłości pierwszego probostwa, nie będzie obecna przy jubileuszach. Ale będzie inaczej obecna, jest inaczej obecna.
Trzeba swoje wypłakać i wycierpieć. Ale trzeba też wciąż pamiętać przed Panem. Dziękuję wszystkim kapłanom, którzy odprawili Eucharystię w intencji Mamy. Szczególnie ks. Piotrowi za msze w czasie choroby i wszelkie wsparcie mnie i najbliższych.