Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jasna Góra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jasna Góra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 czerwca 2014

Piesza Pielgrzymka

www.blekitna.eu
 "Twoje Słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce" 

Pewnie nie raz zastanawiałeś się, drogi czytelniku, jak to jest zagubić się w życiu? Pewnie myślisz: "mnie to nie dotyczy!" Jesteś tego pewien? Wielu tak już mówiło, że są silni, że nie potrzebują niczyjej pomocy, że sami sobie poradzą... I radzili sobie do czasu, kiedy przyszła większa trudność. Może jesteś pośród tych, dla których życie to nieustanna walka z przeciwnościami, z problemami i troskami dnia codziennego. Może jesteś kimś, kto twierdzi, że życie nie ma sensu, że trzeba to już skończyć... Ale nie, nie, nie. Nikt nie mówił, że życie ma być łatwe. Nikt nie mówił, że składa się z samych przyjemności. Wręcz przeciwnie - dla wielu życie to trudność. I coś z tym życiem trzeba zrobić! 

środa, 2 kwietnia 2014

Sakrament Miłosierdzia



W ostatnim czasie Franciszek zapowiedział 24 godziny dla Pana - czas adoracji i spowiedzi świętej. Sam - zanim zaczął spowiadać - przystąpił do sakramentu pokuty i pojednania. Co w tym dziwnego, że papież się spowiada!? Przecież to taki sam grzesznik jak ja i ty! Każdy potrzebuje pojednania z Bogiem i Kościołem. Bez wyjątku! To tylko dla nas nauka, że spowiedź jest ważna.

Byłem w minioną niedzielę w Częstochowie z maturzystami. Nasz biskup w czasie Mszy św. mówił, że nikt nie powinien wyjechać z Jasnej Góry bez skorzystania ze spowiedzi... No więc posłuchałem się swojego biskupa... I przystąpiłem do spowiedzi, do sakramentu miłosierdzia.

Spowiedź to nasze duchowe spa, nasz duchowy prysznic. Bo przecież jak pobrudzimy sobie ręce, buzię, to trzeba się umyć, wykąpać, żeby być czystym. Jak pobrudzimy swoje ciuchy, to trzeba je wyprać. A co mamy zrobić, kiedy zasyfimy naszą duszę? I to jeszcze tak bardzo, że żaden odplamiacz nie dałby rady. I żadna pralka najnowszej generacji nie dałaby rady nas wyprać. Co wtedy? Pozostaje nam tylko kąpiel w Bożym Miłosierdziu, w tym ogromnym zdroju Miłości. która wybiela wszystko. Wymyć się w Bożej łasce. wykąpać się w czystej Miłości, w Bogu, który mówi subtelnie: "I TAK CIĘ KOCHAM!".

Grzech zawsze zakrywa nasze serce, wtedy nie jesteśmy w stanie wyczuć pulsu naszego życia, nie jesteśmy w stanie usłyszeć pukania, bicia naszego serca... I nie mówię tu wcale o sercu tym fizycznym, o organie. Mówię o naszej duszy, o sumieniu, o wnętrzu, o sercu, które wybija rytm naszego duchowego życia. Musimy, muszę regularnie zrywać z serca grzechy, aby odkrywać serce, które chce bić pełnią życia.

A ty czego chcesz, drogi gościu, czytelniku? Chcesz przeżyć niesamowitą przygodę z Jezusem? To zawalcz o swoje życie duchowe. WYSPOWIADAJ SIĘ!!! Kapłan jest tylko uchem i ustami Jezusa. Słucha i mówi kierowany przez Niego. Zaufaj więc Bogu i daj się uzdrowić, pozwól dotknąć się promieniom miłości, jakie wychodzą z Bożego Serca. Te promienie niczym woda z prysznica mają cię obmyć. Zaufaj Jezusowi, zaufaj a nie stracisz. Bo z Bogiem nikt nic nie traci... Z Nim można jedynie zyskać. A walka toczy się o twoje i moje życie wieczne. Zawalcz więc i wygraj życie!!!

poniedziałek, 29 lipca 2013

"Oświadczenie" pielgrzymkowe

Kochani pielgrzymi,

W tym roku nie mogąc z wami pielgrzymować będę uczestniczył duchowo w pielgrzymce. Nie ograniczam się do bycia duchowym pielgrzymem wyłącznie jednej grupy. Bo wiecie, że moje serce bije najmocniej w kierunku grupy Biało-Niebieskiej, z którą szedłem dziesięć razy. Sentyment mam też do grupy Akademickiej, którą tak nieudacznie w minionym roku prowadziłem. No a teraz będąc w Świebodzinie - grupa Błękitna. Jakby nie patrzeć grupa Biało-Czerwona jest mi bliska przez zeszłoroczną wakacyjną posługę w parafii Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie. Złota, bo przecież Maczki i nie tylko tam "uciekli", Oj z każdą grupą pewnie coś mnie łączy. Nie sposób pominąć Bazy i wszystkich, którzy tworzą pieszą gorzowską pielgrzymkę. Za te jedenaście lat wspólnego pielgrzymowania wielkie, ale to przeogromne DZIĘKI!!!

Dziś wybieram się do Gostynia, dlatego te pierwsze dni pielgrzymowania będę omadlać przy Róży Duchownej, do której dojdziecie za kilka dni. Tam też za was i w waszych intencjach będę modlić się podczas mszy świętej. Niech Bóg wam błogosławi na czas pieszej pielgrzymki, a po niej niech owoce będą wykorzystane do dawania świadectwa innym. 

Zachód Słońca nad bazyliką gostyńską

piątek, 14 września 2012

Hańbiący Znak Zbawienia

Około roku 320 święta Helena, matka cesarza Konstantyna, kazała odszukać krzyż, na którym umarł Chrystus. Wedle starożytnych przekazów, krzyż został odnaleziony w 326 roku. Wybudowano dwie bazyliki i w roku 335 w jednej z nich uroczyście umieszczono relikwie Krzyża Świętego. Od tego czasu obchodzone jest święto Podwyższenia Krzyża Świętgo. 

Pątnicy, którzy w dniu 14 września nawiedzali bazylikę, brali udział w tak zwanym hypsosis, czyli podwyższeniu Drzewa Krzyża, polegającym na podnoszeniu relikwii Krzyża w czterech miejscach świątyni dla adoracji. Był to radosny obrzęd, bo dla wierzących krzyż przypominał, że Chrystus oddał swoje życie za zbawienie świata. Czyż nie jest to radość dla chrześcijan, dla nas? 

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. 

W Krzyżu chrześcijanie zawsze dostrzegali ołtarz, na którym Chrystus złożył sam siebie w ofierze za życie każdego z nas. Bóg przyszedł na świat, stał się człowiekiem, jednym z nas, podobnym we wszystkim, oprócz grzechu. Chrystus stał się posłusznym aż do śmierci krzyżowej. Jezus wiedział, co Go spotka, sam wiele razy mówił, że Syn Człowieczy musi być odrzucony, wyszydzony, umęczony i wydany na śmierć. 

Jezus przyjął śmierć krzyżową, która dla Rzymian i Żydów była śmiercią najbardziej hańbiącą. Była to kara za najgorsze przestępstwa. Przypomnijmy, że Jezus został oskarżony o nazywanie siebie królem. „Moje królestwo jest nie z tego świata” – powie. My to wiemy! Jako ludzie XXI wieku znamy dobrze historię Jezusa. Czasem na tej znajomości historii kończy się nasz związek z Bogiem. Nie zgłębiamy naszej relacji. 

A przecież krzyż jest znakiem, który łączy pokolenia, który widzialne przypomina nam, że Bóg ukochał świat, że dał swego Syna przybić do krzyża, także za nas. 

Dziś są różne krzyże!

Duże i małe, z drewna, metalu czy innych materiałów. Są krzyże zdobione kamieniami, złocone, inne są rzeźbione. Różne są krzyże! 

Są krzyże poniewierane, przewracane, łamane i opluwane. Krzyż staje jako obiekt sporu, nienawiści i sprzeciwu, staje się odrazą dla tych, którzy na niego patrzą. Różne są krzyże! 

Są krzyże, za które ludzie oddają życie, bo nie pozwalają sprofanować znaku swojej wiary, swojej miłości. Krzyż jest wyrazem naszego bezpieczeństwa, o czym przypomniał na Jasnej Górze w 2010 roku, podczas dożynek ogólnopolskich, ks. abp Andrzej Dzięga. „Dopóki na polskich polach i przy polskich drogach krzyże są bezpieczne, dopóki każdy, kto szczerym sercem krzyż stawia albo się przy krzyżu zatrzymuje i może się bezpiecznie modlić - Polska jest bezpieczna”. Są różne krzyże! 

Są krzyże, o których w wierszu ks. Twardowski powiedział, że przychodzą z niewidzialnej strony. To krzyże naszej codzienności, krzyże bólu i cierpienia, krzyże bezrobocia, trudnych relacji małżeńskich i rodzinnych. 

Czym jest krzyż dla nas, ten materialny krzyż!? Ozdobą? Tradycją? Znakiem miłości Boga? „[…] potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Krzyż jest wyrazem miłości, miłości, która ogrania każdego człowieka, także tego, któremu krzyż jest obcy, któremu krzyż przeszkadza i któremu przeszkadzają ludzie gromadzący się wokół znaku zbawienia. 

Modląc się przed krzyżem, przenosimy się na Golgotę i stajemy pod krzyżem Chrystusa, jak Maryja, jak Jan. Matka Boża pomaga nam w tym, jako pośredniczka do Chrystusa, bo kto lepiej zrozumie swoje dzieci, jeśli nie Matka. 

Na koniec chcę przywołać refren jednej z piosenek Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej, która pięknie to obrazuje. 

Maryjo weź mnie za rękę 

Podprowadź pod Twego Syna, 

Przyciśnij mnie do drewna, 

Niech spłynie Krew i mnie oczyści. 

Każdy może podejść pod Jezusowy krzyż, każdy, jeśli chce!